Porady wędkarskie » Spinningowe

Przynęty na wiosenne pstrągi

Przynęty na wiosenne pstrągi

W zeszłym roku wybrałem się z kolegą na spinningową wyprawę na pstrągi i… przepadłem! Planuję w tym roku kolejne wypady, zaczynam już wiosną. Co prawda mam spore doświadczenie w łowieniu na spinning, ale głównie w jeziorach, a rzeki pstrągowe to inne warunki. Proszę redakcję o pomoc w wyborze odpowiednich przynęt.  

Roman Zawiślak z Poznania

Wędkarz, który chce być skuteczny w czasie wiosennego połowu pstrąga, nie może ograniczyć się tylko do jednego rodzaju przynęty. Moim zdaniem, które wyrobiłem sobie po wielu latach wędkowania nad pstrągowymi rzekami, paleta przynęt powinna zawierać zarówno woblery, jak i błystki obrotowe oraz przynęty miękkie. Tych przynęt nie musi być dużo. W moich „wiosennych” pudełkach mam nie więcej niż po kilkanaście egzemplarzy każdego rodzaju, w tym przynęty twarde (woblery i błystki) w spokojnych barwach, ale także z mocnymi elementami kolorystycznymi, a z przynęt miękkich imitacje raczków, robaczków, a także przynęty fantazyjne, np. twisterki z dwoma ogonkami.
Pstrąg w czasie żerowania zachowuje się dość agresywnie, jednak ma także okresy spoczynku, na który wpływa wiele czynników, w tym zwłaszcza pogoda (temperatura wody i ciśnienie). Złowienie go w takich okresach staje się trudne. Ponadto istotne jest właściwe rozpoznanie łowiska. To głównie od zastanych warunków zależy, jaką przynętę zastosujemy.  

 

Gdy mam do przeszukania jakiś niewielki dołek, chętniej stosuję przynętę miękką. Daje mi ona szansę na odpowiednie zaprezentowanie. Ten styl wędkowania można nazwać „punktowym”.

 

W miejscach płytszych, gdzie nie ma roślin, a prąd wody jest silniejszy, warto założyć woblera. Te przynęty cechuje agresywna praca, pod wodą czynią wiele zamieszania, czym prowokują ryby do ataku. Pstrąg nie ma zbyt wiele czasu na decyzję, musi reagować szybko, instynktownie. Woblerkiem możemy obławiać spore obszary wody, prowadząc przynętę aż pod same nogi.
Obrotówki stosuję także w miejscach, gdzie jest bardzo silny nurt. Jej zalety uwidocznią się zwłaszcza tam, gdzie są duże różnice w głębokości łowiska na krótkim odcinku. Tam, gdzie są kamienie, dołki, zwaliska. Prowadząc błystkę, mogę ją „zgasić”, po czym pozwalam jej opaść w głębsze miejsce. Mogę ją także przytrzymać w nurcie, co jest chętnie wykorzystywanym przeze mnie trikiem. Obrotówka na pewno nie odeszła do lamusa. Czasami sprawdza się lepiej niż wobler czy guma.
Gdy mam do przeszukania jakiś niewielki dołek, chętniej stosuję przynętę miękką. Daje mi ona szansę na odpowiednie zaprezentowanie. Ten styl wędkowania można nazwać „punktowym”. Przewaga przynęt miękkich będzie widoczna w tych miejscach, gdzie jest spora głębokość: 1,5–2 m. Będą to dołeczki, podmycia pod burtami, pod krzakami. Nie bez znaczenia jest fakt, że guma jest tańsza niż obrotówka czy wobler. Możemy więc ryzykować uwięźnięcie w zaczepach.

 

Obrotówka na pewno nie odeszła do lamusa. Czasami sprawdza się lepiej niż wobler czy guma. Jej zalety uwidocznią się zwłaszcza tam, gdzie są duże różnice w głębokości łowiska na krótkim odcinku.


Kolor ma znaczenie – pstrągi są wzrokowcami, jednak nie ma sztywnej reguły, jaki kolor w danym momencie będzie dla nich atrakcyjny. Często zdarza się, że dobre rezultaty można osiągnąć, stosując przynęty w barwach naturalnych. Część moich przynęt ma zgaszone kolory, szare lub wręcz bure. Wczesną wiosną zdarza się jednak, że pstrągi nie dają się skusić na szarobure przynęty. W takich momentach lepsze wyniki można osiągnąć, podając im przynęty z mocnym akcentem kolorystycznym (czerwony, pomarańczowy, różowy). Na takie okazje mam w pudełku kilka przynęt w „wariackich” kolorach – woblery fluo w jaskrawych barwach. To je wyraźnie zaciekawiało. Kolor jest jednym z ważnych detali, decydującym o ataku zwłaszcza wtedy, gdy pstrągi mają dostatecznie dużo czasu, by przyjrzeć się przynęcie dokładnie. Trzeba zmieniać przynęty i szukać odpowiedniego koloru, bo pstrągi reagują różnie. Poza tym myślę, że poszczególne osobniki mają po prostu inne preferencje. Warto eksperymentować.
W miejscach, gdzie używam przynęt gumowych, muszę dobrać odpowiednie obciążenie do danej głębokości. To bardzo ważne. Zbyt ciężka guma będzie się „kleić” do dna i będzie niewidoczna, zbyt lekka będzie fruwać w toni, często ponad głowami ryb.
Podobną zasadę wyszukiwania odpowiedniej głębokości prowadzenia przynęty stosuję także w przypadku woblerów i błystek obrotowych. Poranki nad wczesnowiosenną rzeką są raczej chłodne. Ryby są po prostu zziębnięte i nieskore do żerowania. Skusić je do brania można, prowadząc przynętę blisko dna. Im bliżej południa, tym ryby stają się bardziej aktywne. Dlatego najchętniej na pstrągi wybieram się najwcześniej w godzinach przedpołudniowych.  

 

W miejscach płytszych, gdzie nie ma roślin, a prąd wody jest silniejszy, warto założyć woblera. Te przynęty cechuje agresywna praca, pod wodą czynią wiele zamieszania, czym prowokują ryby do ataku.

 

Pstrąg w czasie żerowania zachowuje się dość agresywnie, jednak ma także okresy spoczynku, na który wpływa wiele czynników, w tym zwłaszcza pogoda (temperatura wody i ciśnienie). Złowienie go w takich okresach staje się trudne.


    
Stosuję na równych prawach trzy rodzaje przynęt, dopasowując je do warunków na łowisku, zwracam uwagę na akcenty kolorystyczne. Ważna jest także odpowiednia pora dnia. Jednak najważniejsza, według mnie, jest głębokość, na której prowadzona jest przynęta. Wszystkie te elementy muszą być skorelowane.


Odpowiada Andrzej Lipiński
reprezentant Polski w wędkarstwie spinningowym

 

Tekst z archiwum "WW" 3/2015

 

Dodane przez: Redakcja WW

Powrót do wszystkich

Komentarze

Jeszcze nikt nie dodał komentarzy do tego wpisu.

Dodaj nowy komentarz

Chcesz dodać komentarz? Zaloguj się