Porady wędkarskie » Spławikowe

Pomiędzy grążelami

Pomiędzy grążelami

Jedna z najlepszych letnich miejscówek. Jest jednak jeden warunek. Przejrzystość wody nie może przekraczać pół metra! W innym wypadku charakterystyka miejscówki zmienia się, a co za tym idzie – zmienia się też sposób łowienia. Maksymalna głębokość takiego łowiska to około 2,5 m. W okresie letnim kolor wody jest zazwyczaj o zabarwieniu brązowym, za co odpowiedzialne są brunatnice, lub zielonkawym (zielenice). Widzialność w wodzie nie przekracza 40 cm. Roślinność brzegowa to najczęściej pałka szerokolistna lub tatarak zwyczajny. Za nią pas grążeli i grzybieni. To najciekawszy rejon do połowów.

Roślinność zanurzoną poniżej linii grążeli lub nenufarów tworzą wywłóczniki i rogatki, rzadziej rdestnice, a bardzo rzadko moczarka kanadyjska. Zdarza się, że niewielkie kępki takiej roślinności wyrastają pomiędzy grążelami. Dno owej miejscówki jest muliste lub mulisto-gliniaste. Pokrywa je cienka warstwa osadów dennych powstałych najczęściej w wyniku obumierania trzcin oraz opadłych liści i gałązek z drzew, które rosną blisko brzegu.
W takiej miejscówce możemy spodziewać się małych, średnich i okazowych: linów, karasi (zarówno srebrzystych, jak i złocistych), wzdręg i… węgorzy. Możemy także oczekiwać brań średnich okoni i krąpi (do 0,5 kg) oraz niewielkich płoci (do 23 cm) i leszczy (do 70 dag).

Wybór stanowiska
Szukamy przerw pomiędzy grążelami, najlepiej na granicy ich styku z trzcinami. Bardzo interesujące są minizatoki wcinające się w pas zwartej roślinności pływającej. „Oczko” wśród roślinności, oddalone nie dalej niż 6–8 m od stanowiska wędkarza, nie powinno mieć więcej niż 2 m średnicy. Gdy łowimy z brzegu, odleg­łość spławika od wędkarza nie powinna przekraczać 10–12 m. Jeśli nie będziemy zachowywać się hałaśliwie (najbardziej niewskazane jest stukanie), to nie wystraszymy nawet bardzo ostrożnych ryb.
Przygotowanie
Dla naszej wygody nie wolno zbytnio ingerować w miejscówkę. Wyrośnięte ryby świetnie znają swoje środowisko. Usuwamy tylko pojedyncze liście nenufarów, które mogą wyjątkowo utrudniać wędkowanie. Radzę zastosować pewną bardzo skuteczną, choć rzadko stosowaną sztuczkę dotyczącą przygotowania dna. Mieszamy 5 kg gliny wiążącej z 5 kg gliny rozpraszającej i podobną ilością wilgotnego mułu pobranego z łowiska. Do tego dodajemy 2 kg mieszanki spożywczej na ryby karpiowate. W razie potrzeby całość dowilżamy. Przesiewamy wszystko przez sito. Formujemy kule wielkości pomarańczy i wrzucamy w miejscówkę. Glina z mułem spowoduje, że dno będzie gładkie jak stół. Natomiast zanęta spożywcza wymieszana z gliną zapewni wstępne nęcenie przez minimum 48 godzin.

 

Sprzęt podstawowy
W zupełności wystarczy nam mocny 6-metrowy bat, który nie będzie się bał forsownego holowania ryb, na przykład z serii Grandis. Na zestaw żyłka 0,18 mm, ale tylko sprawdzonej firmy. Nie stosujemy przyponu, który znacząco osłabia żyłkę w zestawie. Osobiście stosuję Metron Kongera, Super G-line, Gamakatsu i XPS Match Reel Trabucco. Spławik przelotowy (1–2 g) długości do 10 cm. Taki spławik lepiej sygnalizuje nawet najbardziej delikatne brania. Haczyk numer 8
z krótkim trzonkiem. Obciążenie, najlepiej w formie śrucin, dzielimy na trzy części. Dwie z nich umieszczamy około 15 cm od haczyka, a trzecią zaciskamy na żyłce metr wyżej. Nie pozwoli to opaść spławikowi na obciążenie główne.
Dlaczego podczas łowienia w takiej miejscówce nie stosuje się wędki z kołowrotkiem? Ponieważ najczęściej stosujemy hol siłowy. Co z tego, że ryba wyciągnie nam żyłkę z kołowrotka, skoro zaplącze się później głęboko w podwodnych łodygach i będzie praktycznie nie do wyjęcia. Całą sztuką udanego holu jest więc podniesienie ryby, w początkowej fazie, co najmniej metr nad dno. Tam już nie grożą nam zawady o twarde, przydenne kłącza.
Sprzęt pomocniczy
Obowiązkowe jest posiadanie długiego podbieraka z mocną ramą i grubą, mało czep­liwą żyłkową siatką, aby można było podebrać nawet rybę zaczepioną o liście nenufarów. Aby ryba nie ucierpiała, szamocząc się na deskach pomostu czy dnie łódki, potrzebna jest nam miękka, wodoodporna mata. Taka mata głuszy również hałas, który płoszy ryby. Do tego obszerna i długa na minimum 2 m siatka na ryby, która do połowy długości powinna być zanurzona w wodzie, aby uniemożliwić pływającym w niej rybom hałaśliwe chlapanie. Nogi siedziska należy zaopatrzyć w grube gumowe podkładki. Przynęty, zanęty i inny potrzebny drobny sprzęt powinien znajdować się w zasięgu ręki.

Przynęty
Oprócz popularnej kukurydzy świetnie sprawdzają się grubsze czerwone robaki, kawałki rosówek, kostki gotowanych ziemniaków (od 1 do 2 cm), kilka ziaren barwionego na żółto pęczaku i kompozycje z czerwonych i białych robaków. Atrakcyjność przynęty świetnie podniosą aromaty i dipy, szczególnie te o zapachu oraz smaku: wanilii, cynamonu, miodu, ochotki, scopeksu. Ostatnio sprawdza się także halibut. Haczyk powinien być całkowicie schowany w przynęcie, gdyż większe ryby (głównie liny) potrafią długo ją smakować. Gdy wyczują w wargach coś twardego lub ostrego, natychmiast rezygnują z posiłku.

Zanęty
Jestem zdeklarowanym zwolennikiem wstępnego nęcenia niewielką ilością grubszej zanęty. Gdy brania będą częste, zawsze można zwiększyć jej ilość. Latem, w ciepłej wodzie, zanęta bardzo szybko kwaśnieje, przez co bardzo łatwo zepsuć miejscówkę. Wystarczy pół kilograma zanęty na duże ryby karpiowate, puszka kukurydzy konserwowej, dwie garście kostek ziemniaka czy pęczaku, aby skutecznie powędkować przez kilka godzin. Obowiązkowym dodatkiem do każdej z tych zanęt jest kilkanaście pociętych, dużych, czerwonych robaków. Rozmiar sklepowy: 3 lub 4. Jako spoiwo służy glina. Bardzo ważne jest celne, punktowe nęcenie. Kulki zanęty muszą lądować tuż przy spławiku!
Od kilku lat eksperymentuję z pelletami. Wyniki są szczególnie dobre, gdy w łowisku występuje dużo drobnej ryby. Można oczywiście eksperymentować, łącząc pellet z innymi wcześniej wymienionymi zanętami. Najlepiej nęcić na godzinę przed wschodem i dwie godziny przed zachodem słońca.

 

Godziny brań
Wędkujemy od świtu do godziny 10 i od godziny 18 do zmroku. Jeśli administrator łowiska zezwala na nocną zasiadkę, proponuję spróbować szczęścia na dwie godziny przed wschodem i tyle samo po zachodzie słońca. Naszym celem jest ustalenie, kiedy ryby aktywnie żerują. Mają one ściśle przestrzegany harmonogram dnia. Szczególnie liny i karasie. Gdy posiedzimy nad wodą przez kilka dni, na pewno go poznamy. A wtedy możemy spodziewać się brań z zegarkiem w ręku.

Istotne jest stabilne umocowanie podpórek na pomoście lub na łódce. Trudno bowiem spodziewać się, że będziemy mogli nieruchomo i pewnie trzymać wędkę w rękach przez wiele godzin. Najprostszym rozwiązaniem jest umieszczenie wędki w podpórce ze specjalnym, dokręcanym uchwytem. Można ją bez problemu przymocować zarówno do desek pomostu, jak i relingu łódki. W sprzedaży znajdziemy sporo różnych modeli.

Szczegóły, na które warto zwrócić uwagę:
– bezbłędne węzły na połączeniu żyłki ze szczytówką i z haczykiem, aby jak najmniej stracić na jej wytrzymałości,
– dokładne sprawdzenie sprężystości i ostrości haczyka.

Zalecam łowienie na jedną wędkę. Gdy łowimy na dwa kije w takiej miejscówce, praktycznie każde branie zakończy się splątaniem obu zestawów. Nie muszę pisać, że taka sytuacja w trakcie holu jest często przyczyną utraty zaciętej ryby.


Tekst i zdjęcie Piotr Berger

 


Teskst z Archiwum "WW" 6/2015

 

 

Dodane przez: Redakcja WW

Powrót do wszystkich

Komentarze

Jeszcze nikt nie dodał komentarzy do tego wpisu.

Dodaj nowy komentarz

Chcesz dodać komentarz? Zaloguj się