Porady wędkarskie » Spinningowe

Okonie na wirówkę

Okonie na wirówkę

Z początkiem jesieni, kiedy woda w jeziorach jest jeszcze mało klarowna, z powodzeniem łowię okonie na błystkę obrotową. Stosuję błystki przeciążone, które szybują na duże odległości. Mogę je finezyjnie prowadzić tuż nad dnem, a także liczyć na brania w opadzie.

 

 

 


Połowom okoni sprzyja lekki wiatr, trochę słońca i chmur na niebie. Jeżeli pada deszcz i spada ciśnienie, szansa dobrego połowu zdecydowanie maleje. Pasiaków poszukuję w pobliżu śródjeziornych górek oraz na skraju podwodnych łąk. Polowanie na górce rozpoczynam w ten sposób, że po znalezieniu jej szczytu dopływam łodzią do głębokości mniej więcej 2 metrów, tam kotwiczę i rozpoczynam rzuty w stronę głębszej wody. Sposób prowadzenia błystki uzależniam od agresywności brań drapieżnika – im są bardziej zdecydowane, tym szybciej prowadzę przynętę. Podobnie łowię na skraju podwodnych łąk.
Łowię „ciężko”, głównie błystkami obrotowymi typu long – w kształcie listka wierzby, które z łatwością wirują dość wąsko pod kątem 30 stopni. Dzięki wysokiej sprawności tej przynęty czasami zdarzają się brania z opadu.
W zeszłym roku polubiłem błystki jednego z naszych rodzimych producentów, nazywane biedronkami, które mają przeciążone korpusy. Ze względu na to, że łowię multiplikatorem, niełatwo jest zarzucić daleko lekką przynętę. Dlatego używam przynęt o masie od 10 do nawet 20 gramów.

Zauważyłem, że stosując ciężkie błystki, łowię zazwyczaj większe okonie niż moi współtowarzysze, którzy używają drobniejszych przynęt. Bardzo łowne są wzory z paletkami srebrzystymi, jednak przy ostrym słońcu, jeśli wiem, że okoń jest w łowisku, a brania są kapryśne, stosuję te w kolorze złotym, miedzianym, a nawet czarnym przydymionym. Moje błystki mają korpusy żółto-pomarańczowe  lub czarne w żółte kropki. Ten ostatni wzór często okazuje się strzałem w dziesiątkę, zwłaszcza przy mocno prześwietlonej wodzie.

 

 

Do blaszek używam wędki o ciężarze wyrzutowym 5–25 g i wybitnie  szczytowej akcji oraz multiplikatora z plecionką 0,10–0,12 mm. Dzięki niej  mogę wyczuć każde muśnięcie przynęty. Ale można też stosować żyłkę o średnicy 0,18–0,20 mm.
W tym sezonie testowałem technikę prowadzenia blaszek z elementami zatrzymania i opadania. I byłem zachwycony. Metoda zaowocowała złowieniem największych okoni, tych powyżej 40 cm. W ciągu ostatnich dwóch tygodni skuteczność tak prowadzonych blaszek przeszła moje najśmielsze oczekiwania. W sumie wyholowałem z mazurskich jezior ponad 200 okoni, w tym ryby mierzące 43 i 44 cm i kilkadziesiąt między 25–37 cm.

Jesienny okoń jest rybą dla śpiochów. Z moich obserwacji wynika, że najchętniej żeruje od godziny ósmej lub dziewiątej do wieczora. Znalezienie dobrych okoniowych łowisk wymaga jednak częstego pobytu nad wodą. Kiedy już uda nam się odkryć taką miejscówkę, możemy liczyć na świetną i pasjonującą zabawę. Tym bardziej że okonie żerują stadnie i nasze łowienie rzadko skończy się na jednym braniu. Mamy dużą szansę wyholować kilka, a nawet kilkanaście ryb z jednego miejsca.

 


Tekst z "WW" 10/2017

Tekst i zdjęcia
Paweł Piotrowski

 

 

Dodane przez: Redakcja WW

Powrót do wszystkich

Komentarze

Jeszcze nikt nie dodał komentarzy do tego wpisu.

Dodaj nowy komentarz

Chcesz dodać komentarz? Zaloguj się