Porady wędkarskie » Podlodowe

Na lód!

Na lód!

Nie ma łowienia ryb bez dostępu do wody – to oczywista oczywistość, jak mawiał jeden z bohaterów naszej sceny politycznej. Tymczasem przychodzi w roku czas, kiedy Biała Pani, nazywana Zimą, jakby odcina wodny świat od reszty krajobrazu, pokrywając go szklistą taflą lodu. Oczywiście człowiek od dawien dawna znajdował i udoskonalał sposoby, by pokonać tę przeszkodę, a nawet ją wykorzystać. Tak narodziło się wędkarstwo lodowe.

 

 

Zima jest okresem spowolnienia procesów życiowych zdecydowanej większości organizmów ektotermicznych, w tym ryb. Nie znaczy to jednak, że zaprzestają one jakichkolwiek form aktywności, w tym pobierania pokarmu. W praktyce oznacza to jedno – wciąż możemy skutecznie łowić, ale stosując się do nieco innych zasad niż w pełni sezonu. Jest to skądinąd wymuszone warunkami panującymi w przyrodzie. Ale o tym – i odpowiednich metodach wędkowania – w dalszej części numeru…
Jakie gatunki są najczęstszą zdobyczą wędkarzy lodowych? Rzecz jasna dość pospolite i niezaprzestające pobierania pokarmu mimo niskiej temperatury otoczenia: płoć, okoń, leszcz, krąp, jazgarz, szczupak, tęczak, sieja… Wcale nie tak niewiele – jest się na co nastawiać! Dochodzą do tego fuksy. Z lodu zacinano już karpie, liny, karasie. Trudno więc mówić o „martwym” sezonie. Na pewno wędkuje się inaczej, ale szanse na sukces są duże. Niektórzy koledzy po kiju cały rok czekają na lód, by wreszcie sobie połowić. Na pewno mają swoje powody!

 


Zalety wędkarstwa lodowego naprawdę trudno przecenić. Po pierwsze – możemy łatwiej dotrzeć w miejsca, które znamy z pełni sezonu jako szczególnie atrakcyjne (nie musimy już załatwiać łodzi). Po drugie, jesteśmy w stanie łowić wyjątkowo precyzyjnie, w konkretnym punkcie. Nie zwracamy uwagi ani na wodne prądy, ani wiatr, które potrafiły zepsuć, a nawet uniemożliwić łowienie na spławik na wodzie otwartej.
Wędkowanie na lodzie to wentylowanie płuc, naprawdę zdrowy wysiłek fizyczny, tak potrzebny w okresie naturalnej, zimowej obniżki formy – także psychicznej. Co może wywołać większe pozytywne emocje niż widok uginającego się kiwaka, a potem hol pięknie wybarwionego, pasiastego okonia? Leżący na śniegu wydaje się gościem z innej bajki, zwłaszcza kiedy padają na niego promienie styczniowego słońca…
Ten sielankowy obraz wędkarstwa lodowego bywa jednak często przyćmiewany. Każdego roku zdarzają się przypadki utonięć wędkarzy, którzy zlekceważyli którąś z zasad bezpieczeństwa lub zdrowego rozsądku. Pamiętajmy – aby zimowe wędkowanie stanowiło prawdziwą frajdę, powinno być przede wszystkim bezpieczne! Żadna ryba nie jest warta ryzykowania życia! Nie wstydźmy się nawet w przesadny sposób dbać o swoje bezpieczeństwo. Mamy do dyspozycji kombinezony wypornościowe, kamizelki ratunkowe – coś, o czym jeszcze niedawno można było tylko pomarzyć. Ale nic nie jest w stanie zastąpić wyobraźni i zdrowego rozsądku.
Rozwój wędkarstwa lodowego w Polsce stał się możliwy dzięki prawdziwej rewolucji sprzętowo-przynętowej, która dokonała się w ciągu kilku ostatnich dekad. Niech kolejno pojawiające się nowinki będą zachętą do częstszych wizyt na lodzie, ale niech będzie to wędkowanie z klasą, finezją i zachowaniem wszelkich reguł regulaminu i bezpieczeństwa!

Jedną z możliwych klasyfikacji wędkarzy jest ich podział na tych, którzy:
– uwielbiają łowić z lodu,
– łowią z lodu, bo jakoś trzeba przeżyć zimę,
– zaczną łowić z lodu,
– z różnych powodów nigdy na niego nie wejdą (nie wiedząc, co tracą).

Każdą z tych postaw trzeba zrozumieć i docenić!

 

Tekst z archiwum "WW" 1/2013

Tekst Paweł Oglęcki

 

 

Dodane przez: Redakcja WW

Powrót do wszystkich

Komentarze

Jeszcze nikt nie dodał komentarzy do tego wpisu.

Dodaj nowy komentarz

Chcesz dodać komentarz? Zaloguj się