Opowiadania » Pochwal się

Majówka z karasiem na złoty medal

Majówka z karasiem na złoty medal

Tegoroczną majówkę planowaliśmy wraz z chłopakiem jeszcze zimą. Wybór nie był łatwy gdyż braliśmy pod uwagę kilka wód, z których każda coś w sobie ma. W końcu decyzja zapadła, że jedziemy na Dąbkowice.
Jest to pobliska "dzika woda" powstała po wydobywaniu żwiru i gliny. Jako, że od tego roku posiadam już kartę wędkarską, bardzo czekałam na ten wyjazd i marzyłam o swojej pierwszej większej rybie. Naszą zasiadkę rozpoczęliśmy pierwszego maja i jako pierwsza zarzucona została moją wędka. Była to gruntówka z niedużym kołowrotkiem zaopatrzonym w wolny bieg szpuli. Tak aby w razie wymarzonego brania grubej ryby wędka została na podpórkach. Na haczyk zakładałam kanapkę z jednego czerwonego robaka i dwóch białych. Koszyczek wypełniałam uniwersalną zanętą gruntową i taki zestaw zarzuciłam nieopodal dużej kępy zielska w odległości ok 30 m od brzegu. Chłopak łowi karpie więc nadal rozkładał swoje rzeczy, zakładał kulki itp. Ja natomiast łowiłam już swoje pierwsze rybki. Były to nieduże leszcze ale dla nowicjuszki takiej jak ja była to duża frajda. Do wieczora złowiłam ich cztery i po zmroku jeszcze jednego. Później położyliśmy się spać.
Po godzinie trzeciej obudził nas dźwięk sygnalizatora. Była to moja wędka i gdy zobaczyłam jak sygnalizator przylepiony jest ciągle do wędki, a ze szpuli wysnuwa się żyłka w pierwszym momencie oniemiałam. Gdy zacięłam od razu poczułam, że to coś większego niż leszcze, które wcześniej łowiłam.

 

 

Ta ryba stawiała dużo większy opór i robiła gwałtowniejsze ruchy. Gdy udało mi się ją doholować do brzegu pomyślałam że to karp. Byłam już bardzo zadowolona aż nagle mój chłopak powiedział, że to nie jest wcale karp. To karaś, i to na medal ! Moja radość była jeszcze większa, tym bardziej, że nigdy nie złowiłam tak dużej ryby. Położyliśmy moją rybkę na macie i po zmierzeniu okazało się, że ma aż 46 cm i waży trzy kilo. Rano zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcia i mój pierwszy piękny karaś odzyskał wolność. Ciekawa jestem, czy to tylko szczęście nowicjusza, czy może dobra passa dopiero się zaczyna. 

Z wędkarskim pozdrowieniem, Sylwia Okraska.

Dodane przez: Sylwia Okraska

Powrót do wszystkich

Komentarze

Jeszcze nikt nie dodał komentarzy do tego wpisu.

Dodaj nowy komentarz

Chcesz dodać komentarz? Zaloguj się