Porady wędkarskie » Spławikowe

Karasie złociste, starorzecza i stawy

Karasie złociste, starorzecza  i stawy

Ech ten październik! Jesienne żniwa dla grzybiarzyi wędkarzy. Po letnich upałach woda mieszana wiatrami wzbogaca się w tlen i pobudza apetyt ryb. Długo zastanawiałem się, jaką miejscówkę tym razem zaprezentować. Czy podpowiedzieć, jak ścigać wielkie okonie w przymorskich łowiskach? A może poszukać wielkich leszczy w główkowych zawirowaniach? Ruszyć tropem kryjówek karpi, a może doradzić, jak przechytrzyć karasie w rozlewiskach i w stawach? Nie, nie, to nie pomyłka. W październiku można skutecznie łowić te ryby. I wcale nie mam na myśli karasi srebrzystych, ale nasze, poczciwe karasie pospolite, które zdecydowanie wolę nazywać złotymi.

 


Przeprowadziłem krótką sondę wśród wędkarzy i zdecydowanym liderem zostały złote karasie. Nie dość, że wypominano „WW”, że zupełnie o nich zapominają, to jakby zniknęły z naszych wód. Karaś srebrzysty owszem jest, ale złotego brak. Fakt! Nie wiem dlaczego, ale w opracowaniach te dwa różne przecież gatunki pakowane są do jednego wędkarskiego worka. Tymczasem, moim zdaniem, ich zachowanie, zajmowane stanowiska, odpowiednie metody połowu i stosowane przynęty zasadniczo się różnią. Oba gatunki karasi różnią się nawet wielkością otworu gębowego, czego w opracowaniach w ogóle się nie uwzględnia.


Gdzie szukać karasia?
Karasia złocistego (pozostańmy przy tej obiegowej nazwie) jesienią szukam w miejscach nieprzekraczających 1,5 m głębokości, ale łowisko musi spełniać trzy warunki. Woda powinna być choć trochę mętna, a w pobliżu muszą znajdować się kępy podwodnej lub nawodnej roślinności, zaś w miejscu położenia przynęty wskazane jest niewielkie zagłębienie lub rynienka. Dlatego powinniśmy przede wszystkim bardzo dokładnie wygruntować dno. Jest to niezbyt trudna czynność, gdyż wybrane stanowisko zarówno na stawie, starorzeczu, jak i w płytkiej zatoce jeziora powinno być oddalone od brzegu nie dalej niż 5–7 m. Dłuższym batem cała czynność nie zajmie nam więcej niż 5–10 minut. Co jednak zrobić, gdy spotkamy roślinność przydenną? Nie jestem zwolennikiem haratania dna. Owszem, stosuję czasem kosmetykę, usuwając jakieś zielsko szczególnie utrudniające wędkowanie, ale w przypadku opisywanej miejscówki wystarczy wiadro lub dwa wiadra ziemi wymieszanej z gliną wiążącą w stosunku 1:1 rozsypane na obszarze 1 mkw. Tak więc znalezienie stanowiska karasia wymaga nie tylko odpowiedniego wytypowania miejsca nad wodą, ale także sprawdzenia oraz przygotowania łowiska pod wodą.

 

 

Goście
Tacy bardzo pożądani to: lin, wzdręga, karaś srebrzysty, niewielki leszcz i płoć oraz mniej pożądany Pan Karp, który z zasady błyskawicznie rozprawi się z naszym zestawem. Dlatego, jeśli możemy spodziewać się takiego właśnie gościa, warto zaopatrzyć się w dwa identyczne dodatkowe zestawy. Spławiki na zestawach powinny być już doważone, a głębokość łowienia ustawiona.

 

Jesienny karaś złocisty

 

Sprzęt
W zupełności wystarczy 6–7-metrowy bat. Zapytacie, dlaczego tak długi, skoro łowisko oddalone będzie od brzegu zaledwie o kilka metrów. Przyczyn jest kilka. Po pierwsze, zalecam ustawienie naszego wędkarskiego krzesełka kilka metrów od brzegu, gdyż złoty karaś jest bardzo ostrożny i płochliwy. Po drugie, warto mieć rezerwę kilku metrów tyczki, gdy na haczyk trafi większa sztuka. Zdarza się także, że wybrany kwadrat, w którym chcemy ustawić zestaw, znajduje się poza linią krzaków i trzcin, co wymaga dłuższej wędki. Może zatem lepsza będzie wędka z kołowrotkiem? Owszem, jeśli w łowisku zdarza się dużo sporego karpia. Wtedy można podeprzeć się mocniejszą bolonką. Jednak bat nawet do holowania dwukilogramowych ryb w zupełności wystarczy i jest łatwiejszy w użyciu. Od zeszłego roku łowię 7-metrowym batem Magic Black, który jest wyjątkowo lekki i sprężysty, co zapewnia naprawdę emocjonujące przeżycia. Stosuję zestawy z żyłki 0,14 mm i 40-centymetrowe przypony 0,12 mm. Warunek – żyłka powinna być wytrzymała. Żyłkę główną łączę z przyponem za pomocą mikrokrętlika i montuję do niej spławik o masie od 0,4 do 0,7 g. Uwaga! Stosujcie miękki ołów, który nie kaleczy żyłki podczas zaciskania. Przykładowe rozmieszczenie obciążenia dla spławika 0,5 g pokazuje załączony rysunek. Stosuję haczyk nr 12–14 z cienkiego drutu, ciemny, z dłuższym trzonkiem. Stary, dobry sposób z korkiem sprawdzi, czy haczyk zbyt łatwo nie odkształca się lub pęka. Podczas wiązania haczyka z żyłką pamiętajcie o minimum 9-krotnym owinięciu jego trzonka.

 

Polecam do opisywanej metody haczyki takiego kształtu

 

 

Przynęta
Stosuję dwie. Pierwsza to kanapka składająca się z ćwiartki lub połówki kukurydzy (tnę ją ostrym nożykiem) i jednej pinki lub białego robaka. Pod koniec września dobry jest biały robak, ale od połowy października zakładam czerwonego. Druga przynęta to ciasto. Niesamowicie skuteczne nawet latem. Miękisz świeżego chleba (takiego bez chemii) ugniatam z zanętą Sweet Magnum do metody i kilkoma kroplami słodkiego boostera oraz oleju rzepakowego (ciasto nie wysycha). Ponieważ nie jestem fanem tej czynności, od razu przyrządzam większą ilość i trzymam ciasto w zamrażalniku lub lodówce. Na haczyk zakładam spłaszczony kawałeczek z poszarpanymi krawędziami o średnicy 5–7 mm.

 

Zanęta
Sprawdziłem, że karaś nie lubi zbytnio „perfumowanych” zanęt. Dlatego używam bardzo dobrej zanęty uniwersalnej Profess i GoldFish z dodatkiem zmiksowanej połowy puszki kukurydzy na kilogram zanęty. Sokiem i miksem z kukurydzy wstępnie nawilżam zanętę. Dopiero później, gdy jest taka potrzeba, dowilżam ją wodą. Nie dodaję środków wiążących ani obciążających, gdyż dobrze zrobi to kukurydza. Często jako dodatek stosuję jedno małe opakowanie pinek. Wystrzegajcie się dużych dodatków przynętowych, jak duże białe robaki czy całe ziarna kukurydzy. Jak wspomniałem na początku, karaś złocisty ma mały pyszczek i mimo że sprawia wrażenie niezłego łasucha-żarłoka (okrąglutki kształt), to pobiera niewielkie ilości pokarmu.
I na koniec prośba. Jeśli moje rady pozwolą Wam na złowienie tej pięknej rodzimej rybki podobnej do złotej monety, darujcie jej życie. Tych walecznych ryb jest nadal zbyt mało w naszych wodach…


Tekst z "WW" 10/2018

Tekst i zdjęcia
Piotr Berger

 


 

Dodane przez: Redakcja WW

Powrót do wszystkich

Komentarze

Jeszcze nikt nie dodał komentarzy do tego wpisu.

Dodaj nowy komentarz

Chcesz dodać komentarz? Zaloguj się