Porady wędkarskie » Spinningowe

Jazie u schyłku zimy

Jazie u schyłku zimy

W marcu trudno zaplanować pierwszą spinningową wyprawę. Łatwiej taką decyzję podejmą pasjonaci spławika lub gruntówki, wybierający dla swoich zestawów rzeczne zakola
i spowolnienia, w których przebywa wiele gatunków ryb. W ślad za nimi, bez obaw o zbyt wczesne rozpoczęcie sezonu, mogą również podążać spinningiści. Ich uwaga powinna być skupiona na ostrożnym i walecznym jaziu, dającym wiele satysfakcji podczas holowania oraz z samego faktu przechytrzenia tej nieufnej ryby.

 

Klasyczne łowisko
Kluczową sprawą o tej porze roku jest wytypowanie małych i średnich rzek, w których może przebywać poszukiwany gatunek ryby. Jest to w miarę łatwe, ponieważ jazie znajdują dogodne warunki w większości płynących wód, tym bardziej, jeżeli są one dopływami średnich i dużych rzek. Właśnie do takich cieków jazie wpływają na tarło, nierzadko zostając w nich na pozostałą część roku. Wiedząc już, w jakich rzekach najlepiej szukać jazi, pozostaje jedynie znaleźć przegłębienie z wolno płynącą lub stojącą wodą, w którym przyczajony drapieżnik czeka na swą ofiarę. Teraz wystarczy podać pękatego woblera i powinno być po sprawie…

Odejść od schematu
Przyroda pisze jednak własne scenariusze, całkiem odmienne od wędkarskich schematów. Na przykład duża grupa spinningistów całkiem słusznie obławia zatopione drzewa na zewnętrznych łukach zakrętów, gdzie w osłonie zalanych konarów potrafi znaleźć schronienie pokaźna grupa drapieżnego białorybu. Oczywiście wielu wędkarzy w takim mateczniku przechytrzy dorodnego jazia, jednak może się okazać, że najwięcej aktywnie żerujących ryb buszuje pod przeciwległym brzegiem. Właśnie tam, w głębi buchty, obfitość nanoszonego pokarmu przyciąga najwięcej ryb. Takie miejsca również odwiedza narybek, przez co wklęsły brzeg może stać się jaziową stołówką, w której łatwiej skusić rybę do brania i ją wyholować, niż wyciągnąć spod zatopionego drzewa.

 

 

Rafy i prostki
Wielokrotnie podkreśla się, że w zimowych miesiącach lub też na przedwiośniu jazi należy szukać w leniwych zatokach i przegłębieniach. Jednak okazuje się, że notorycznie pomijane przez spinningistów kamienne rafy z szybszą wodą lub kamienisto-żwirowe zakręty mogą również wynagrodzić wędkarzy piękną rybą. Miejsca te zazwyczaj oceniane są powierzchownie. Doświadczenie oraz umiejętność czytania wody nakazuje „patrzeć” pod jej powierzchnię. Za większymi kamieniami, naturalnie usypanymi kamiennymi progami lub wypłukanymi przegłębieniami woda niemal stoi. Takie miejsca, głównie w okresie cieplejszych i słonecznych dni, przyciągają wszelkiej wielkości jazie. Ryby napływają z okolic podmytych brzegów w okolice raf głównie w poszukiwaniu pokarmu. Widząc odcinek rzeki z szybkim nurtem, przykrywającym niegłęboko położone kamieniste i twarde dno, uważnie powinniśmy je obłowić od strony głównego nurtu, jak również wzdłuż brzegu. Jeśli dostrzeżemy spowolnienia, należy poświęcić im więcej czasu. Bardzo rybodajne mogą się również okazać prostki z przybrzeżnymi, piaszczystymi rynnami, często wrzynającymi się w podmyte brzegi. Takie miejsca stwarzają doskonałe warunki do odpoczynku oraz pobierania przez jazie wszelkiego rodzaju pokarmu. Brzegi często porasta wegetująca roślinność, która przy podniesionym poziomie wody stwarza dodatkowe schronienie w postaci naturalnego parasola.

Leniwie i cierpliwie
W czasie marcowo-kwietniowych podchodów wędkarski temperament najlepiej pozostawić w domu, aby móc nad wodą skupić się na skrupulatnym i wolnym obławianiu wybranych miejscówek. Pośpiech w czasie zwijania nie jest naszym sprzymierzeńcem, tak samo jak częsta i szybka zmiana miejsc. Musimy uzbroić się w cierpliwość i poświęcić nawet kilkadziesiąt minut na jedno miejsce. Przynęty prowadzimy leniwie z licznymi przystankami, wolnym opadem, bujaniem woblerem wzdłuż brzegu lub w pobliżu zatopionych drzew. Jeśli czas poświęcony atrakcyjnemu miejscu nie przyniósł rezultatów, warto je odwiedzić w drodze powrotnej i raz jeszcze skrupulatnie sprawdzić, czy jakiś „zwierz” się tam nie uaktywnił. Opanowanie przejawiające się w zachowaniach nad wodą jest podstawą sukcesu w chłodniejszych miesiącach sezonu.

 

 

Prezentacja przynęty
Bez względu na rodzaj użytej przynęty, sposoby jej prezentacji pozostają niemal identyczne. Średniej i małej wielkości rzeki najdokładniej obławia się wachlarzem. Posyłamy przynętę prostopadle do przeciwległego brzegu i sprowadzamy z nurtem na napiętej żyłce, powoli obracając korbką kołowrotka. Gdy przynęta zaczyna gasnąć (wobler, obrotówka), np. w momencie ustawienia się wabika równolegle do naszego brzegu, w wolnym tempie ściągamy ją w swoim kierunku. W każdej fazie prowadzenia mile widziane przez ryby są kilkusekundowe przerwy, powodujące zatrzymanie przynęty, ale też jej opad lub wypływanie do powierzchni. Charakterystykę pracy lub ciężar naszych wabików dobieramy do uciągu wody w ten sposób, aby bez trudu obłowić wybrane miejsce w wolnym i leniwym tempie. Tu również warto wziąć pod uwagę szybkość opadu twisterów, które uzbrajamy w główki jigowe o masie od 2 g do 5 g. Kuszący jazie efekt można uzyskać również podczas obławiania linii brzegowej lub rozlewisk ze stojącą wodą za pomocą 2–3-centymetrowych woblerów o tzw. zerowej wyporności. Przynęty tego typu podczas przerwy w zwijaniu wygasają i zastygają w miejscu, dając rybom sygnał do ataku. Brania często następują także tuż po wznowieniu prowadzenia przynęty.

 

 

Sprzęt
Na jazie najczęściej stosuje się kije długości 2,70 m o ciężarze wyrzutowym 16–18 g. Parametry te najprawdopodobniej wystarczą do zmierzenia się z okazałymi rybami łowionymi na większości naszych rzek. Także wypośrodkowana długość 2,70 m jest wystarczająca do oddania dalekiego rzutu małą przynętą i precyzyjnego jej prowadzenia. Oczywiście nieco dłuższe wędki również sprostają naszym oczekiwaniom. Długość wędki przy łowieniu zwykłymi woblerami lub innymi przynętami poza sezonem letnim nie jest aż tak istotna, jak w jego szczycie, gdy najczęściej łowimy na lekkie woblery powierzchniowe. Nośnikiem żyłki o średnicy 0,16–0,18 mm może być kołowrotek wielkości 2000–3000 z płynnie działającym hamulcem, dającym się precyzyjnie ustawić.

 

 

Informacje dodatkowe
Podczas marcowo-kwietniowego spinningowania z reguły najlepiej sprawdzają się woblery. Tym samym nasze pudełka muszą zawierać szeroki przekrój kolorystyczny i wielkościowy tych przynęt.
Zaczynając od najmniejszych, niespełna 1,5-centymetrowych „pestek”, a kończąc na 4–5-centymetrowych klasycznych woblerach. Najbezpieczniejszą
i najbardziej uniwersalną paletą kolorów są szarości, brązy, beże i ich miksy. Najskuteczniejszy w moim pudełku jest 3-centymetrowy wobler oklejony na bokach złoto-pomarańczowym materiałem i szarym na grzbiecie.
O tej porze roku kalendarz często wypełniają wietrzne i deszczowe dni. Nie można jednak składać wędek, gdyż w tak mało sprzyjających warunkach potrafi jaziom dopisywać apetyt. Wędkarze, którzy cenią swój czas i mało optymistycznie reagują na wizję co najwyżej jednego brania w ciągu kilku godzin spędzonych na wietrze i deszczu, mogą zameldować się nad wodą w godzinach późnopopołudniowych. Gdy wiatr ucichnie, jazie zaczną swoje przybrzeżne występy. Na przestrzeni wielu sezonów taka zależność dała się wyraźnie zauważyć. Po wietrznych i niekiedy jałowych godzinach spędzonych na biczowaniu wody, w momencie ustania wiatru jazie wyłaniały się niemal spod ziemi, łapczywie nadrabiając czas stracony przez niesprzyjającą pogodę.
Przynętami równie skutecznymi, a niekiedy nawet „otwierającymi wodę”, wręcz przynętami przeznaczonymi do zadań specjalnych, są wirówki nr 00–1 oraz 4–6-centymetrowe twistery na główkach jigowych. Obrotówki doskonale sprawdzają się na płytszych, kamienistych i szybszych prostkach, natomiast twistery warto posłać we wszelkiego rodzaju przegłębienia, dołki
i między kamienie, niemal punktowo obławiając stanowiska jazi.


Tekst Radosław Witólski

 

Archiwum "WW" 3/2014

 

 

 

Dodane przez: Redakcja WW

Powrót do wszystkich

Komentarze

Jeszcze nikt nie dodał komentarzy do tego wpisu.

Dodaj nowy komentarz

Chcesz dodać komentarz? Zaloguj się