Porady wędkarskie » Morskie

Jak rozszyfrować Bałtyk

Jak rozszyfrować Bałtyk

Początkujący wędkarz plażowy (surfcastingowy) może czuć się zagubiony, przyjeżdżając nad Bałtyk. Często plaża wygląda tak samo na odcinku kilku kilometrów. Na brzegu piach, czasem kamienie, a w wodzie nie ma żadnych trzcin, grążeli. Gdzie w takim razie zarzucić wędkę i szukać ryby?

 

 

 


Rewy, wlewy i rynny
W słoneczny dzień, zwłaszcza kiedy założycie okulary słoneczne, zobaczycie w strefie przybrzeżnej jasne pasy albo inne nieregularne kształty, poprzeplatane ciemnymi. Te jasne pasy to rewy, czyli wytworzone falowaniem i prądami morskimi podwodne płycizny. Widać je najlepiej, jak popatrzymy z wydmy lub klifu. Płycizny te są podstawowym parametrem wędkarza plażowego do zlokalizowania potencjalnej miejscówki. Sama w sobie płycizna może być doskonałym łowiskiem, zwłaszcza po ciemku, jeśli tylko jest wystarczająco głęboka. Woda sięgająca piersi jest wystarczająca. Im dalej od brzegu, czyli im jest to dalsza rewa, jej głębokość jest zazwyczaj większa.
Dużo bardziej uniwersalnym łowiskiem jest stok rewy, zarówno ten od strony brzegu, jak i morza. Możemy rewę i jej stoki porównać do jeziorowej górki podwodnej i jej spadów. Stok rewy jest jednym z najbardziej bogatych łowisk. Fale wypłukują ze stoku pokarm, na przykład garnele, kiełże czy małże. Dodatkowo ryby drapieżne często przebywają w okolicach stoku, żeby atakować drobnicę chowającą się na rewie.
Pomiędzy rewami ciągną się rynny. W nich gromadzi się pokarm niesiony przez prądy morskie i fale. Po sztormach często zalegają tu glony, w których rozwijają się morskie skorupiaki, które same są pokarmem dla ryb spokojnego żeru. Rynny są też kryjówką ryb w ciągu dnia.

 


W pochmurne dni lub po ciemku rewy też można łatwo odnaleźć. Jest tylko jeden warunek – na morzu muszą być chociaż półmetrowe fale. W miejscu, gdzie jest stok rewy od strony morza, fale się spiętrzają i często załamują. Na stoku w stronę brzegu często unosi się piana po falach wyhamowanych na rewie. W rynnach fale siadają. Im rynna głębsza, tym większą widać różnicę w wysokości fali w stosunku do rewy.
Bardzo łownymi miejscami są tak zwane wlewy. Są to miejsca, gdzie rewa jest przerwana. Jest tu głębiej i fale aż tak nie spiętrzają się. To swoiste tunele komunikacyjne pozwalające dużym rybom pływać spokojnie między rynnami w ciągu dnia. Dodatkowo przez wlewy dostaje się dużo pokarmu do rynien. Podczas flauty miejsce takie będzie ciemnym prążkiem na jasnym pasie rewy. Są miejsca, na przykład na końcu cypla helskiego, gdzie nie ma rew ani rynien, a dno stromo opada już kilkadziesiąt metrów od brzegu. Miejsca takie też są dobrymi łowiskami, gdzie posyłamy zestaw na spadek.

 

Dno
Na atrakcyjność łowiska ma też wpływ to, z czego zbudowane jest dno morskie. Ogólnie warto szukać miejsc, gdzie dno w danej lokalizacji wyróżnia się w stosunku do okolicy. Bardzo dobre łowiska leszczy i dorszy znajdują się tam, gdzie w wodzie zalegają pokłady torfu. Niestety, czasem jedynym sposobem na informację o tym jest kąpiel w morzu lub rozmowy z miejscowymi. Oczywiście są miejsca, gdzie torf uwidacznia się już na plaży. Jest tak na przykład w Kołobrzegu, na zachodniej plaży, ale stanowi to raczej wyjątek.
Inne ciekawe dla ryb podłoże to kamienie i głazy. Na szczęście widać je z wydmy, często wręcz zalegają na brzegu. Posyłanie zestawu na kamienne dno raczej będzie skutkować zerwaniem, ale zawsze możemy zarzucić za kamienie lub w bok od takiego miejsca. Kamienie są schronieniem dla różnych małych żyjątek i rybek, czyli dla pokarmu ryb, które będziemy poławiać z plaży. W okolicach kamiennych raf można liczyć na węgorze, leszcze, okonie, płocie i trocie.
Łowisko, w którym na dnie jest sam piach, nie jest wcale gorsze. Warto zwrócić uwagę na sypkość i twardość takiego podłoża. Z moich obserwacji wynika, że w miękkim piachu żyje więcej garneli, a na jesieni zagrzebują się w nim tubisy. Jest to więc naturalna stołówka dla większości ryb.

 

Cyple, zatoki
Spójrzmy na krawędź wody od strony plaży. Możemy dostrzec cyple i zatoki. Jedno i drugie miejsce może być bardzo łowne. Wcięta krawędź plaży, najlepiej ze stromym spadkiem do wody, oznacza, że przy brzegu znajduje się dół. Oczywiście w zależności od miejsc dołek ten może być do kolan (i wtedy raczej się w nim nie połowi), ale może mieć głębokość 1,5 metra i więcej. Wtedy możemy śmiało szukać w nim ryb. Wędkowanie w takim dołku to czasem rzuty bardzo blisko brzegu.
Jeśli dołek jest płytki, a rewa jest bardzo płytka, takie miejsce lepiej sobie odpuścić, bo będziemy musieli rzucać za rewę i holować ryby przez płyciznę, co przy braniu np. dużego leszcza będzie się często kończyło zerwaniem.
Osobiście bardzo lubię łowić na cyplach. Zazwyczaj od samego brzegu ciągnie się płycizna, ale druga rynna jest bliżej od brzegu i tam właśnie szukam ryb. Przy cyplach sąsiadujących z szerokimi zatokami można jedną wędką szukać ryb daleko, a drugą obławiać pierwszy dołek, rzucając tam po skosie.

 

Cyple i zatoczki, w tym jedna z głębokim dołkiem przy brzegu

 

Umocnienia brzegowe
Wszelkie umocnienia brzegowe przyciągają ryby i warto wędkować w ich sąsiedztwie. Na umocnieniach żyją kiełże, garnele, rośnie roślinność wodna, stanowią one też schronienie dla drobnicy. W najbliższym sąsiedztwie umocnień fale i prądy wypłukują dołki, w których przebywają większe ryby. Najczęściej spotkamy na plaży drewniane pale. Zazwyczaj po jednej stronie pali woda jest głębsza i jest większy spadek. Oczywiście dowiecie się o tym, obserwując wodę podczas flauty, w słoneczny dzień lub pływając. Dobrą strategią jest zarzucanie jednej wędki niedaleko umocnienia, a drugiej dalej. Łowiąc przy palach, jedną wędkę rzucam po lewej, a drugą po prawej stronie kołków. Zmieniam też odległość rzutu. Są miejsca, na przykład na wschodniej plaży w Darłowie, gdzie pale wchodzą blisko na 100 m w głąb morza i zdarza się, że na ich końcu głębokość sięga 6 m. Są to doskonałe łowiska węgorzy, które biorą tam zarówno w nocy, jak i w środku dnia.

Kamienista plaża – tu można liczyć głównie na trocie, węgorze, leszcze i okonie

 

Klify, kamienie i korzenie drzew – tu powinno być sporo ryb

 

Ujścia rzek i kanałów
Szukając tak zwanych bankowych miejsc, warto zarzucić wędki przy ujściu małych rzek lub kanałów, łączących morze z jeziorem. Zwłaszcza te drugie bywają całorocznymi łowiskami wielkich leszczy, jak to ma miejsce w Dąbkowicach czy Unieściu. Poza leszczami miejsca te odwiedzają płocie, okonie, trocie i flądry, a czasami certy i sandacze.
Rzeczki i kanały dają rybom możliwość wędrówki, ale też niosą wodę bogatą w pokarm oraz wymywają w dnie rynny lub tworzą płycizny. Jeśli woda wpadająca do morza jest mętna, bo na przykład zawiera związki organiczne z pól, warto zarzucić wędkę niedaleko od brzegu, w obszar tej „brudnej” wody. Możemy wtedy liczyć na brania wymiarowych fląder, w ciągu dnia, w samym środku lata.

 

Łowne łowisko – ujście rzeki do morza


Bałtyk przypomina trochę wielki zbiornik zaporowy, który na pierwszy rzut oka zachwyca, ale i przeraża. Po pierwszych sukcesach poczujecie się na plaży dużo pewniej, a wraz z doświadczeniem szybciej będziecie typować potencjalne miejsca. Osobom, które rozpoczynają swoją przygodę lub jadą w nową część Wybrzeża, proponuję oszczędzić trochę czasu i frustracji i umówić się z kimś miejscowym na ryby lub podpytać o popularne miejscówki w okolicy. Pomocne są fora wędkarskie, jak na przykład surfcasting.pl

 

Tekst z "WW" 11/2015

 

Tekst i zdjęcia Rafał Udziela mistrz Polski w surfcastingu Grauvell Team Polska

 

 

Dodane przez: Redakcja WW

Powrót do wszystkich

Komentarze

Jeszcze nikt nie dodał komentarzy do tego wpisu.

Dodaj nowy komentarz

Chcesz dodać komentarz? Zaloguj się